wtorek, 7 maja 2019

Chciałam weny

Przyszła wena, ale nie ta;). Ale nie ma co wybrzydzać, dobra i taka. Zaczęło się od tego, że jeszcze przed świętami kupiłam wędzone tofu. Zamysł miałam taki, że znajdę super przepis na sałatkę w necie i błysnę nowością na świątecznym stole. Nic z tego nie wyszło. Przepisu ciekawego nie znalazłam, przyznam, nie starałam się zbytnio.
Serek w lodówce patrzył na mnie z wyrzutem, ilekroć ją otwierałam.
Rano pomyślałam, że zjadłabym jakąś zdrową sałatkę do śniadania. I poszło. To znaczy poszłam do ogrodu i zaczęłam zrywać zieloności: szczypior, rzodkiewkę,pokrzywę, pietruszkę..Dodałam jeszcze kilka składników i wyszła pyszna sałatka!



Sałatka  majowa nr 1 (może będą następne)
  • młoda pokrzywa
  • 4-5 rzodkiewek z liśćmi (koniecznie!)
  • szczypiorek
  • zielona pietruszka
  • suszone pomidory
  • tofu grilowane
  • oliwa z oliwek (dałam z pomidorów suszonych)
  • sok z cytryny

Do sałatki chleb z pasztetem wegańskim zrobiony przez córę :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz